STOWARZYSZENIE LOTNICTWA
EKSPERYMENTALNEGO

EAA 991

  • Linki

    • aph.org.pl

      Aeroklub Podhalański im. Leopolda Kwiatkowskiego Nowy Sącz

    • dlapilota.pl

      Portal lotniczy - najnowsze informacje dotyczące lotnictwa na świecie oraz w Polsce.

    • Samoloty Samoloty w Lotnictwie Polskim
    • Eagle Portal lotniczy nie tylko dla orłów
    • Eagle FlyingTV.pl - filmy lotnicze - telewizja lotnicza promująca lotnictwo i sporty lotnicze.
  • Stowarzyszeni w RWD

HALNYM WYKOŁYSANI - na Zawodach im. Ryszarda Jaworza

HALNYM WYKOŁYSANI - na Zawodach im. Ryszarda Jaworza

Telepało okropnie, przynajmniej w pierwszej fazie lotu na wschód od lotniska, aż Leszek łapiący sterami równowagę, wyraził obawę o możliwość nokautu ze strony mojego, co prawda mocno dzierżonego w ręce foto Canona. Prognozowany halny rzeczywiście się 20 października zainicjował w odległych o 75 km od Łososiny Dolnej Tatrach i niektóre z jego podmuchów sięgały w rejon Jeziora Rożnowskiego. Dla rozgrywanych zawodów lotniczych wiatr halny ma i pozytyw - w strefie jego zasięgu panuje słoneczna pogoda i dobra widzialność.
Z
awody imienia Ryszarda …

 

Piąte już, choć od Jego odejścia pięć lat jeszcze nie minęło.
Jeden z bohaterów „Opowieści galicyjskich” Andrzeja Stasiuka - a właściwie jego duch – wraca po śmierci do rodzinnych Żłobisk ; nie najlepiej się czuł w zaświatach.
Widziany jedynie przez miejscowego policjanta, wszyscy inni i nie dostrzegają go, i zupełnie już o nim zapomnieli. A przecież był tak "charakterny" ( w adaptacji filmowej p.t. „Wino truskawkowe” wspaniała kreacja Mariana Dziędziela ) budził grozę w całej okolicy, w końcu dokonał zabójstwa i sam umarł w sensacyjnych okolicznościach.

I cóż – raptem parę miesięcy i nikt już o nim czy w domu, czy knajpie słowem nie napomknie.

Tyle wartamy, ile miejsca w pamięci znajdą dla nas żyjący.

Dlatego pocieszające, że do zawodów – memoriału Ryszarda Jaworza - w obu kategoriach eliminacji przystąpiło kilkadziesiąt osób. A niespodziewanie nieobecni ci najcelniejsi ? ... Najpewniej nie mieli czasu.
Szybownicy konkurowali w celności lądowania , „samolotowi” ponadto na trasie lotu okrężnego
poprowadzonego w tym roku tak, ze jego punkty zwrotne usytuowano nad miejscowościami znamiennymi dla historii i kultury regionu. W kolejności -

Podsądecka Krużlowa, skąd pochodzi XV- wieczna rzeźba Madonny, najcenniejsze dzieło nieznanego z imienia Twórcy Pięknych Madonn z artystycznej „szkoły sądecko- spiskiej”.
Kolejny odcinek trasy zamykał Zakliczyn nad Dolnym Dunajcem, ale po drodze Bukowiec z małą szkółką przy lesie do rozpoznania ze zdjęcia w ramach  zawodów i drewnianym kościółkiem na wzgórzu tuż przy Diablich Skałach (!) Proboszczował tu przez wiele lat Ks. Zdzisław, z którym miałem zaszczyt się przyjaźnić – umarł w tym roku. Dziwny to był kapłan, w XXI wieku jeżdżący „maluchem”.

Czyście powariowali ? Kto widział w Polsce biednego księdza ? - to była reakcja, gdy chcieliśmy z kolegą wspomóc go drobną kwotą ( ciekawym, co by na to bp Mordowicz ? ) Bo biedna to była parafia, ale i bogata inaczej – na jej obszarze mieści się znany dominikański ośrodek duszpasterski w Jamnej, a także pomieszkuje i pewnie tworzy Zbigniew Preisner.
Jeśli mowa o muzyce, blisko już stąd leżą przyległe do Zakliczyna Lusławice Pendereckiego. Od czasów antycznych egzystuje hipoteza o istnieniu miejsc szczególnie wspomagających dzieło twórcze człowieka ( genius loci ) Czy i Lusławice ? W każdym razie spędził tu ostatnie lata życia, chroniąc się przed prześladowaniami wybitny europejski humanista Faustyn Socyn – reformator religijny, mistrz duchowy braci polskich, współtwórca podstaw racjonalizmu i koncepcji państwa demokratycznego. Zmarł w 1604 r. Jego mauzoleum projektu Szyszko- Bohusza w parku dworskim symboliczne, bo gdy w 1870 r ogarnęła Galicję epidemia cholery, miejscowy światłodawca objaśnił chłopów, że najlepszym antidotum będzie spławienie Dunajcem zwłok heretyków z zachowanego innowierczego cmentarza.
A na początku XX wieku w Lusławicach żył i tworzył malarz symbolista Jacek Malczewski.
Od nieba zwykle nie widać lusławickiego XVIII- wiecznego dworu ukrytego wśród starodrzewu, tym bardziej przyciągają wzrok „barokowe” ogrody Pendereckiego i jego imponujące rozmachem nowoczesne Europejskie Centrum Muzyki.
Z Zakliczyna prosto na zachód tylko 21 km do Lipnicy Murowanej. Założona w XIV w przez Łokietka była przez wieki bardziej drewniana niż murowana, Choć Kazimierz Wielki podobno otoczył miasto nie zachowanym do dziś murem. Była i jest Lipnica raczej miasteczkiem, ale szacownym z trzema kościołami, z których drewniany XV- wieczny św. Leonarda zaliczono niedawno do światowego dziedzictwa UNESCO.
A ewenementem jest , że tak mała miejscowość „dochowała się” aż troje świętych.
Przeskok do Laskowej, spojrzenie na najstarszy w Polsce drewniany dwór szlachecki Michałowskich i na kursie ostatni etap lotu do Łososiny. Lądowanie na nieulubionym kierunku 22, tymczasem celność przyziemienia większości zawodników wyjątkowo dobra. Obiekty na fotografii też raczej właściwie rozpoznane, więc o ostatecznych wynikach decydowała regularność przelotów. Okazało się, że zadecydowały sekundy. Przy czterdziestoparęminutowym czasie przelotu całej trasy w warunkach wiatru halnego świadczy to o wysokich umiejętnościach pilotażu. Niezależnie od uzyskanej lokaty końcowej nikt ze startujących w zawodach nie miał podstaw do zawstydzenia.

I dziękujemy, Rysiu, za okazję do wspólnego przeżycia małej lotniczej przygody.

 

Zb. S.

24 października 2019 r.
Zobacz więcej »

PRZELECIAŁO ... Z szykiem w szyku

PRZELECIAŁO ... Z szykiem w szyku

Lato lataniem ( przeleciało) A Krzysiek Bartoszewski notorycznie to w wirtualu uwieczniał. No i - Daj na stronę ! Dałem.
02 października 2019 r.
Zobacz więcej »

Przeleciało ... Jak, Zlin, Tulak

Przeleciało ... Jak, Zlin, Tulak

Fotografowali - i Lilla i Krzysztof

02 października 2019 r.
Zobacz więcej »

Przeleciało ... Bolkov 101

Przeleciało ... Bolkov 101

Śmigłowcowy Puchar Świata w Łososinie Dolnej ( 19 - 21 09 19 ) odbył się na miarę - każdy ma takie Betlejem na jakie go stać, a jego gwiazdą pierwszej wielkości była p. Maria Muś w helikopterze Bolkov 105. Jest to jeden z nielicznych typów wiropłatów zdolnych do akrobacji (beczka, pętla itp.) Pani Maria znana jest również na pokazach z zespołowych lotów śmigłowcem w ekstremalnie bliskiej odległości z samolotem akrobacyjnym Łukasza Czepieli - Edge 540.

02 października 2019 r.
Zobacz więcej »

Jaczkiem

Jaczkiem

Tak zatytułował Krzysztof zestaw zdjęć z nieudanej z powodu kłopotów ze śmigłem próby dalszego przelotu Jakiem 18. Ale czy sam start wczesnym rankiem nie miał uroku ?

02 października 2019 r.
Zobacz więcej »

Ptakom podobni ?

Ptakom podobni ?

Opanowaliśmy aerodynamicznie żywioł powietrza podglądając ptaki ; doskonaląc technikę lotu, uczyniliśmy sobie Ziemię (dużą literą , bo chodzi o planetę) poddaną. wraz z otoczeniem przestworzy, a nawet dalej. Latamy dziś szybko, daleko, wysoko. A jak wysoko - w porównaniu z lotnictwem - wznieść się może pokonane w zdobywaniu nieba ptactwo ?

 

Za rekordzistę uchodzi sęp plamisty - 11 278 m  n.p.m. Precyzyjna liczba stąd, ponieważ na tym dokładnie pułapie wpadł w silnik Boeinga 737, Miało to miejsce nad Abidżanem w Afryce w 1973 r. Za vicemistrz uważa się gęś tybetańską, której zaliczono 8848 m n.p.m. Wysokość Mont Everestu ... ( ? ) W każdym razie jeśłi aż tam w locie sięgnęła, to pewnie potrafi i trochę wyżej.
Tymczasem stwierdzono, że żurawie, podczas swych wiosenno- jesiennych wędrówek lecące na wysokości 5800 - 7600 m, osiągają czasem 10 000 metrów !
I tak znaleźliśmy się w kręgu naszych ptaków rodzimych. Więc wyliczajmy rekordzistów :

Łabędź krzykliwy           -  8200  m
Kaczka krzyżówka        -   6400  m
Pomurnik                       -   6400  m
Bocian biały                  -   4800  m
Jerzyk                            -   1500  m

Ten ostatni podobny do jaskółki tępiciel komarów imponuje przede wszystkim tym, że może spać w locie - na przemian lewą i prawą połową mózgu, a w powietrzu może się utrzymać bez przerwy ... trzy lata. Odkryto to niedawno i trzeba tu wyznać, że o ptakach nadal  bardzo wiele nie wiemy. Na przykład o powodach tak wysokoch lotów . Na wys. 5000 m mamy temperaturę  - 18 Celsjusza, na 10 000 m już - 50 C. Dodajmy niedobór tlenu i mniej nośne powietrze. Jaki sens ?
A może chodzi o korzystanie z jetstream'ów, które ptaki doskonałe w nawigacji mogą wyczuwać ? Nie wiem i myślę, że wielu cały ten świat natury mało obchodzi.
Cały ten świat - cytując Andrzeja Stasiuka - który unicestwiliśmy, żeby zrobić sobie więcej miejsca. Miejsca, z którym nie bardzo wiemy, co zrobić, ponad to, że chcemy go zniszczyć jeszcze bardziej .

ZbS

 

 

26 czerwca 2019 r.
Zobacz więcej »

POŻAŁOWANIA GODNA MACHINA . Znaleźć odpowiednie dla rzeczy słowo

POŻAŁOWANIA  GODNA MACHINA . Znaleźć odpowiednie dla rzeczy słowo

Póki co, można publikować treści dowolne z wyłączeniem tych, które kogoś osobiście obrażają (pomawiają) Bez konsekwencji można natomiast upowszechniać wszystko, co obraża rozum i intelektualny dorobek ludzkości. Zresztą już w 1509 r Erazm z Rotterdamu wydał swą gorzką „Pochwałę głupoty”, której niewesołe konkluzje aktualne są i w dzisiejszej rzeczywistości. I nie tylko w sferze polityki. Są jednak dziedziny, jakich uprawianie do korzystania z rozumu i wiedzy zobowiązuje. W tym także dziennikarstwo i publicystyka we wszelkiego rodzaju „nośnikach” informacji. Zwykła uczciwość zawodowa wymaga, że jak czegoś nie ogarniamy, to się douczmy lub zajęcie porzućmy

 

Odniosę się tu do zamieszczonych niedawno relacji z kilku zaistniałych wypadków szybowców w jednej z popularnych „domen” internetowych :

Jak ustalili policjanci, 16- letni mieszkaniec gminy ( ---) siedząc za sterami szybowca, zamierzał wylądować na lotnisku ( --- ) Jednak przed przyziemieniem pilot napotkał zstępujące prądy powietrzne powodujący nacisk na m a s z y n ę , co spowodowało itd.

Notatka w stylu milicyjnego hiperbolicznego żargonu, pomijając   m a s z y n ę  merytorycznie zadowalająca . Sięgnijmy do innej :

Dwa szybowce zderzyły się nad Bojanowem koło Świecia . Pilot jednej z  m a s z y n  zdążył się         k a t a p u l t o w a ć …

Znów ta anachroniczna maszyna na określenie szybowca – aparatu latającego bez silnika. Owszem – pojęciami maszyna lub częściej machina mianowano przed laty urządzenia o bardzo szerokim zakresie znaczeniowym - na przykład w „Kolekcji landszaftów starożytnych” Jerzego Harasymowicza narrator gorszy się znajdującą we dworze rzeźbą Dionizosa, a konkretnie pewnym jej elementem :

Pożałowania godna ta machina wiele  zła  w  Dźbowie czyni. Gdyż szlachcianki jeno przy niej się kupią. Ksiądz jezuita Procowicz sztuką materii nakryć to kazał lecz jeszcze większy się zrobił ( - - -)

No i owo katapultowanie ! Nie zagłębiających się zbytnio w kwestie lotniczo- techniczne pozwolę sobie oświecić, że jak na razie ratunkowo katapultuje się tylko z wojskowych odrzutowców.         
       Obydwa wydarzenia dla wszystkich ich uczestników zakończyły się szczęśliwie, więc można sobie trochę podworować. Inaczej ma się rzecz z tragedią na lotnisku w Nowym Targu, gdzie na pole wzlotów pod lądujący szybowiec Puchacz wtargnął motocyklista. Kosztowało go to życie.
Jeden z nagłówków w w/w domenie : Szybowiec zabił człowieka .  Szybowiec ?! To na początku XX wieku pisano w prasie : Automobil zamordował przechodnia . Z tym, że wtedy przeciwncy postępu technicznego byli w większości uważającej motoryzację za piekielny wynalazek.
Jest jeszcze rzymska ( nie zawsze słuszna ) sentencja  - De mortuis nihil, si bene ( O umarłych tylko dobrze ) 
A o żywych ?!
Kolejny tytuł news'a  : Pilot awionetki zabił motocrossowca. Był trzeźwy.
 Pilot zabił  ?!  Pomijając kolejną głupotkę ( określenie szybowca awionetką ) to z takim widzeniem faktów nawet dyskutować  nie sposób .

              ZbS

14 czerwca 2019 r.
Zobacz więcej »

Restauracja Letadlo

Restauracja Letadlo

Słowacja, droga Michałowce – Preszów. Na skraju miejscowości Podlipniki do przydrożnego zajazdu zwabia jadących wyeksponowany na parkingu Ił-14, dokładniej jego czechosłowacka licencja Avia 14 T. Okazały samolot ( 31,7 m rozpiętości) jest w dobrym stanie zewnętrznym, więc i wart uwagi.
Produkowane od 1952 r sowieckie pasażerskie Iły- 14 ( 26 – 32 miejsc ) używane były w ZSRR i w „demoludach”, m.in. PLL „LOT”. W 1957 r ich produkcję rozpoczęła Czechosłowacja, wykonując w różnych wersjach 206 egzemplarzy ( jeden trafił do „LOT-u”) Avia 14 oznaczona literka ”T” to wojskowy samolot transportowy, wyróżniający się dodatkowymi zbiornikami paliwa na końcach skrzydeł.
Warto zaznaczyć, że produkcja Iłów-14 nie była dla naszych sąsiadów osiągnięciem szczególnym – podczas okupacji niemieckiej czeski przemysł lotniczy wykonywał dwadzieścia parę typów maszyn niemieckich – od Bucker Jungmannów po olbrzymie czterosilnikowe Ju- 290, a także m.in. myśliwskie Meserschmitty 109 i odrzutowe Me-262. Większość tych samolotów produkowano jeszcze kilka lat po wojnie.

 

Miałem okazję kilka razy podróżować lotowskim Iłem- 14 z Krakowa do Warszawy i raz do Gdańska. W tamtych czasach „LOT” proponował studentom zniżkę cen zrównującą z biletem na pociąg pospieszny. Warunkiem był zakup biletu w dniu lotu. Na ogól wolne miejsca raczej były. Ale najlepszą frajdę na „czternastce” przeżyłem przy innej okazji. Było to na przełomie lat 60/70. W owym czasie w niedziele lotów krajowych nie było. „Pasażer”, który w sobotę przylatywał z Warszawy do Krakowa , czekał bezczynnie do poniedziałku. No i ktoś pomyślał, by niedzielę wykorzystać do 15- minutowych lotów widokowych nad Krakowem. Droga to była rozpusta (100 zł!) ale, sądząc z częstotliwości lotów, amatorów wrażeń nie brakowało. Przedsiębiorstwo przechodziło wtedy na samoloty An-24 i w niedziele trafiał się taki lub Ił. An-24 latał raczej dostojnie i dość wysoko, za to Ił-14 hałasował zwykle brawurowo nisko nad Starym Miastem, co może było ekstrawaganckie, ale atrakcyjne.
W tym czasie – marzec 1969 - rozbił się o Pasmo Babiogórskie kursowy An-24 , zginął m.in. prof. Zenon Klemensiewicz z UJ ; jakoś ta tragedia chętnych do nadkrakowskich hazardów nie odstraszyła. Nas, studentów, odstraszała cena, aż raz ogłoszono w akademiku, że organizuje się latanie za bodajże połowę zwykłej opłaty. No to, hej chłopcy! I jeszcze przytrafił się Ił-14.
Jeszcze przed startem błysnąłem wiedzą w kabinie pilotów, rozpoznając kilka „zegarów”i w nagrodę posadzili mnie w fotelu nawigatora, wolnym w tego typu lotach. A widoczność stamtąd przez bogate oszklenie boków kokpitu była doskonała, co także ilustrują załączone zdjęcia.
I tak pogłębiałem szacunek do Krakowa z nie tak bardzo wysoka nad jego wieżami. Że też wtedy wolno tak było !
A Ily- 14 zakończyły służbę w PLL „LOT” w 1972 r. Wojskowe latały u nas dłużej, bo sporadycznie aż do 1995 r.
Powrócę jeszcze do podlipnickiej knajpy – bardzo zacnej i niedrogiej . Jej zasadnicza część jest w osobnym budynku - rozległa stuba comunis , co się z łaciny wykłada – izba wspólna ( komunizm) dla mniej wymagającej klienteli, ale w porządnej karczmie był prócz niej osobny alkierz dla gości godniejszych. Avia 14 T w Podlipnikach we wnętrzu swym pełni rolę takiego alkierza. Lepsze to niż korodować na złomowisku.

14 maja 2019 r.
Zobacz więcej »

Ernest Gann

Ernest Gann

Kontynuując w dalszym ciągu temat gigantów przestworzy - Ernest Gann.Jako twórca beletrystyki lotniczej nie tak znany w Polsce , jak - słusznie na pierwszym miejscu – Antoni Saint- Exupery.
Urodzony w 1910 roku, pilotem zawodowym został Gann w latach 30-tych, latając DC-2 i DC-3 (C-47 ) ich następcą DC-4 ( C-54 ) oraz C-87 ( transportowa wersja bombowca B-24 „Liberator”) W czasie II wojny latał bowiem w Air Transport Command - od Dalekiej Północy i Arktyki, przez tropiki Brazylii i Afryki po Indie i dalej poza Himalaje. Po wojnie wrócił do lotnictwa pasażerskiego i prowadził DC-4 do czasu upadku firmy lotniczej na pocz. lat 50- tych. Oddał się wtedy swej drugiej pasji – żeglowaniu. Przez kilka lat łowił ryby w Pacyfiku, by następnie przemierzać morza i oceany pod żaglami, przeważnie na swej brygantynie „Albatros”. Latania całkiem nie porzucił , na zdjęciach widać, że posiadał Cessnę 172 , a ostatni swój lot odbył parę tygodni przed śmiercią w 1991 r.

 


Dorobek literacki Ganna to ponad 30 książek, przeważnie powieści ( w większości bestsellery !) oraz 11 scenariuszy filmowych. W zrealizowanych wg nich filmach wystąpiły gwiazdy pierwszej wielkości – że przywołam tylko Clarka Gable’a czy Johna Wayne’a . Jednak najbardziej znanym dziełem pisarza jest jego ujęta w literacką formę autobiografia lotnicza „Los jest myśliwym” ( Fate is the hunter ) z 1961 r – do niedawna jedyny utwór Ganna przełożony na język polski. Wydany w 1965 r w świetnym tłumaczeniu Henryka Krzeczowskiego.
Książka do dziś „kultowa” wśród pilotów „airlinerów”, również naszych. Dlatego w 2011 r polski przekład ukazał się ponownie dzięki wydawnictwu „Lowpass”. Nieobytych z terminologią lotniczą objaśnię, że słowo to oznacza niski , w znaczeniu efektowny, przelot, np. na pokazach.
A lotnicze wydawnictwo kapitana Jacka Janigi zaprezentowało nową edycję – książkę paradoksalnie nielotniczą . „Śpiew syren”, marynarską tym razem autobiografię ’E. Ganna
A dla zachęty lektury parę cytatów. Najpierw lotniczych :

 

Patrząc przez wziernik, szukałem w upiornym polu sekstansu tej mojej jedynej gwiazdy...Wreszcie udało mi się uchwycić Dubhe, próbowałem przesunąć ją na środek drżącej, błyszczącej banieczki …. uparty punkcik świetlny, oddalony o Bóg wie ile milionów mil, żebym zamknął go wreszcie w tej nienawistnej banieczce odległej o trzy cale od mego nosa .
 

***

jak się to nazywa ?
- Reykjavik

Johnson zapytał w jakim języku tu mówią. Odpowiedziałem, że lotnisko obsługuje RAF i ludzie na wieży z pewnością rozumieją angielski.( … ) Johnson wywołał wieżę,na co bezbarwny głos podał siłę i kierunek wiatru.
Johnson spojrzał na mnie zdumiony – Przecież mówiłeś, że oni mówią po angielsku ?
- Facet mówi specjalną gwarą.
Podczas okrążania lotniska trwała długa i skomplikowana wymiana zdań. Z jednej strony rozbrzmiewały akcenty głębokiego południa, z drugiej soczyste londyńskie wyzwiska. .. Johnson zarzucał gospodarzom okrutny brak zainteresowania naszymi potrzebami nawigacyjnymi. Skończyło się żartem kosztem Johnsona rozładowującym napięcie.

***

A to końcówka relacji o szczęśliwym wylądowaniu C-54 z pożarem w przedziale ładunkowym i pasażerami na pokładzie :

Gęsty dym w kabinie wywołał oczywiście niepokój wśród pasażerów. Gdy wszystko wskazywało, że wybuchnie panika, sierżant pod którego opieką znajdowała się kabina, wytłumaczył, że nie ma się czym przejmować, bo to tylko tlenek węgla !

***

Chwilowo znaleźliśmy sposób na utrzymanie wszystkich czterech silników w ruchu. Ale sznur dzwonu porwał dzwonnika - silniki pracują wyłącznie na pełnym gazie, ze śmigłami na najmniejszych obrotach *) Ostrożnie manipulując klapami osłon silników być może zdołamy uniknąć niebezpiecznego przegrzania, ale nasza prędkość i tak jest zupełnie obłąkana (…) Mamy wyraźnie do wyboru głód albo przeżarcie. Albo będziemy lecieć całą parą, albo w ogóle nie będziemy (…) Nasze tysiąc koni pędzi do stajni, gdy tylko ściągamy cugle, kładą się i zdychają (...) Kontrola ruchu idzie nam na rękę. Całe niebo jest do naszej dyspozycji (…) Pod nami San Francisco.

*) Prawdopodobnie chodziło o ustawienie na najmniejszy ciąg    /uwaga moja /

I jedno zdanie ze „Śpiewu syren” Ganna :

Noe uratował wszystkie gatunki żeglując i tylko na morzu możemy odczuwać najlepiej harmonię naszej egzystencji .

ZbS

 

 

30 kwietnia 2019 r.
Zobacz więcej »

Pisanki, kraszanki ...

Pisanki, kraszanki ...

Jak w czas świąteczny jakiś temat lotniczy wpasować ? Z kolejnej serii zdjęć "airliners"ów" Krzysztofa takie skojarzenie - zebrana razem kolorystyka pasażerskich i pochodnych "liniowców" to jarmark krzykliwych barw, koszyk jaj wielkanonych i to w łowicko-zalipiańskim wydaniu. Jaja wielkanocne dzielą się w sposobie zdobnictwa na pstrokate pisanki i jednobarwne kraszanki , podobnie też komunikacyjne liniowce. Prześledźmy to w materii zdjęć wykonanych w polskich airportach. Lecz wcześniej odrobina historii.

 

W 1919 r na konferencji w Paryżu ustanowiono literowe znaki przynależności państwowe cywilnych statków powietrznych ( samoloty wojskowe już je posiadały )  Polsce przyznano P - P ... , zmienione w 1928 r na SP . Powstające przedsiębiorstwa przewoźników powietrznych chciały dodatkowo wyróżnić swe aeroplany, pojawiają się więc na nich godła z  charakterystycznym motywem, powstałe w 1929 r PLL "LOT" przyjęły znany do dziś wizerunek stylizowanego żurawia wpisanego w koło, oraz firmowe barwy - srebrna ( biała ) i ciemny błękit. Tak malowano lotowskie Fokkery FVII i  PWS-24 czy prototypowy PWS- 54. Gdy w latach 30- tych pojawiły się nowoczesne całkowicie metalowe - wraz z pokryciem - "pasażery" , z malowania , również w Polsce zrezygnowano. Efekt błyszczących blach był zniewalający. Ograniczano się do oznaczenia płatowca nazwą i znakiem firmy.
Urozmaicenia zewnętrznego wystroju pojawiły się pod koniec lat 40-tych - do srebrzystej całości samolotu zaczęto dodawać coraz większe elementy zdobnicze, w tym zwykle barwny pas wzdłuż linii okien ( vide fot. 1 i 2 poniżej ) W latach 50-tych kadłub powyżej owego pasa zaczęto malować na biało, dół pozostawiając srebrny. Statecznik pionowy natomiast prezentował barwy przedsiębiorstwa. Taki trend malowania przetrwał do lat 70-tych , aż zwyciężył indywidualizm artystyczno- komercyjny.

Zdjęcia oprócz pierwszego ( Ryszard Jaworz ) wykonał od roku 2011 Krzysztof Bartoszewski

21 kwietnia 2019 r.
Zobacz więcej »

Copyright © by Stowarzyszenie Lotnictwa Eksperymentalnego EAA 991

Naszą stronę czytano 710384 razy