STOWARZYSZENIE LOTNICTWA
EKSPERYMENTALNEGO

EAA 991

  • Linki

    • aph.org.pl

      Aeroklub Podhalański im. Leopolda Kwiatkowskiego Nowy Sącz

    • dlapilota.pl

      Portal lotniczy - najnowsze informacje dotyczące lotnictwa na świecie oraz w Polsce.

    • Samoloty Samoloty w Lotnictwie Polskim
    • Eagle Portal lotniczy nie tylko dla orłów
    • Eagle FlyingTV.pl - filmy lotnicze - telewizja lotnicza promująca lotnictwo i sporty lotnicze.
  • Stowarzyszeni w RWD

Zaręczony z Wielką Niedźwiedzicą - wspomnienie o Tadeuszu Schiele

Zaręczony z Wielką Niedźwiedzicą - wspomnienie o Tadeuszu Schiele

Nasze Koło Przewodników Górskich w Limanowej miało w latach 70/80 dobrowolny fundusz ( 10 zł od każdej zarobkowo poprowadzonej wycieczki) na imprezy szkoleniowe i inne, a przede wszystkim na organizowanie spotkań z wybitnymi ludźmi gór. Bez kłopotu udało się tego dokonać z pierwszymi zdobywcami Mont Everestu w zimie – L. Cichym i K. Wielickim ; Leszek Cichy wpisał do naszej kroniki : Życzę każdemu z Was własnego Everestu ! - Cóż można piękniejszego zadedykować ?
W połowie lat 80-tych udało się zaprosić z nie tak odległego Zakopanego Tadeusza Schiele – taternika i lotnika. I niezłego pisarza.

Kolegów zafascynowały wspomnienia Schielego w książce „Wspinaczki po chmurach” z 1979 r. Ja znałem też wcześniejsze - „Spitfire” i „Blisko nieba”
Kameralne spotkanie ze starszym już panem Tadeuszem to była rozmowa zauroczonych górami, nasz gość był przyjemnie zaskoczony naszą wiedzą o nim, również o jego niewesołym, a typowym dla wracających z Zachodu do PRL po 1945 roku losie -  odsunięcie od latania, więzienie, a potem ... jedyną formą zarobku w Zakopanem dla niego i jemu podobnych z „najgorszego sortu” ówczesnego była zimą praca „deptacza” . Nartami systemem „jodełkowym” lub „schodkowym” wydeptywało się trasy zjazdowe z Kasprowego czy „zeskok” Krokwi, bo o ratrakach jeszcze się nikomu nie śniło. Latem zaś pozostawało jedynie ręczne tłuczenie kamieni na drogę jezdną z Brzezin do „Murowańca”.
Do latania – w Aeroklubie Tatrzańskim w Nowym Targu – mógł powrócić dopiero pod koniec lat 60- tych.

zerkam w lusterko, w którym pobłyskuje pomarańczowo holowany szybowiec. Kierujemy się w stronę Turbacza … Nad postrzępionym horyzontem Tatr uformowały się małe cumulusy, podobnie jak tutaj, nad Gorcami. Widoczne są Pieniny na wschodzie i Babia Góra na zachodzie ...
Lecę bez maski tlenowej i radia. Przed oczami nie pali się czerwono celownik. Na drążku nie ma spustu karabinów maszynowych. Moje dokumenty nie zostały przed startem zdeponowane … Nie gniecie złożona łódka dinghy przy spadochronie. Nie przeszkadza nabity pistolet.

Ale … niekiedy przyłapuję się na niespokojnym rozglądaniu nie tylko po niebie, ale i ziemi …

Piękne jest Podhale … Pośród zieleni żółcą się poletka zboża. Połyskuje Białka i oba Dunajce. Jest kolorowo. Nawet skrzydła szybowca są pomarańczowe. A w starej głowie chyba zielono, bo kto widział tak się cieszyć.

Zawody w Łososinie … Wielokrotnie lądowałem tu w celu zabrania naszego szybowca z powrotem do Nowego Targu.
Pięknym szlakiem pomiędzy lesistymi wzniesieniami Turbacza z długą doliną wsi Ochotnica, równolegle z biegiem Dunajca, ponad wzgórzami Limanowej, aż po zachodnią okolicę malowniczego Jeziora Rożnowskiego podążały bezgłośnie od lat dziesiątki szybowców..

Pierwszy mój przelot szybowcowy, oczywiście Nowy Targ – Łososina wykonałem bezpośrednio po zakończeniu przeszkolenia podstawowego …

/ „Wspinaczki po chmurach”/

Oczywiście, nieraz szybownik nie doleci tam, gdzie zamierzał. Zdarzyło się panu Tadeuszowi wylądować gdzieś w polu na Podhalu. Dwaj pracujący nieopodal gazdowie podeszli dostojnie, przyjrzeli się bacznie szybowcowi i jego pilotowi i orzekli - Przeboccie panie, ale wicie … wam to juz nie pasuje !
Niemniej „pon” latał dalej, także na tatrzańską falę halnego, ale prawdziwe mistrzostwo wykazywał umiejętnością podholowywania na falę innych. Pomocna była perfekcyjna znajomość topografii Tatr, podczas halnego przeważnie zakrywanych przez chmury rotorowe. Bo Tadeusz Schiele ( 1920 – 1986 ) syn zakopiańskiego taternika, narciarza i właściciela wytwórni nart znał te góry od dziecka. Wcześnie też związał się z lotnictwem (szybownictwo w Tęgoborzy i Bezmiechowej ) w 1939 r był już instruktorem w Dęblinie.
Przedostał się na Zachód i wiosną 1941 został  pilotem Spitfire’a w 308 Krakowskim Dywizjonie. „Zefirki” - tak ich zwano od liter identyfikacyjnych ZF.. Maszyna Schielego jako znak indywidualny miała literę H.
H jak Haberbusch ! Wiązało się to z taką anegdotą. Przed wojną popularnym piwem było warszawskie „Haberbusch & Schiele”. Stąd już za szkolnych czasów koledzy przekornie nazywali T. Schielego niby omyłkowo Haberbuschem .

A Spitfire „Haberbuscha” dodatkowo oznaczony był emblematem siedmiu gwiazd Wielkiej Niedźwiedzicy ( Wielkiego Wozu ) Inspiracją symbolu namalowanego na burcie po pierwszym zwycięstwie w walce 17 lipca 41 r była pewna książka i … dziewczyna .

Siedzieliśmy na płacie maszyny wpatrzeni w niebo… Mówiłem jej o gwiazdach.
- Widzisz .. te siedem … to Wielka Niedźwiedzica. Fascynuje mnie … kiedyś czytałem książkę … Piasecki … Ona zawsze wskazywała mu drogę.

- Ja też ją lubię… teraz obiecuję … te siedem gwiazd … przyniesiemy ci szczęście …
- Wierzę, Jeanne .

T. Schiele „Spitfire”

Autorowi książki udało się tu - w 1957 r - przemycić przez cenzurę nazwisko „pisarza wyklętego”. Chodzi o Sergiusza Piaseckiego i jego utwór „Kochanek Wielkiej Niedźwiedzicy”. Napisana w 1936 r w więzieniu książka przyniosła twórcy sławę i … wolność. Za to po 1945 r Piasecki był u nas skazany na zapomnienie, m.in. za „Zapiski oficera Armii Czerwonej” - o okupacji Wilna 1939 – 41.

Tadeusz Schiele w Dywizjonie 308 wykonał 201 lotów bojowych. Z „zestrzeleń” zaliczono mu ( Lista Bajana ) 2 i pół. Na naszym spotkaniu odniósł się do owego „sportowego” aspektu wojny – Tak, dawało to sławę i awanse, natomiast od 1941 r , po uzyskaniu przez RAF przewagi w powietrzu dywizjony  myśliwskie częściej atakowały z niskiego pułapu cele w głębi terytorium nieprzyjaciela, co było bardzo niebezpieczne, bo Niemcy dysponowali dobrą obroną p- lot. Mało się też mówi o tym, że olbrzymią część strat w ludziach powodowały wypadki lotnicze.
- Miałem kolegów, którzy
mieli więcej lotów bojowych niż ja, a nie mieli „szczęścia” zestrzelić wrogi samolot, za to mieli szczęście przeżyć. Może też mieli jakąś „niedźwiedzicę”, jak ja miałem swoją. I swoją Jeanne.

Jeanne przyjechała z mężem do Polski, przetrwała najgorszy okres stalinowski, po 56 roku jako piosenkarka jazzowa nagrała kilka płyt, ale na pocz. lat 60-tych rozczarowana efektami gomułkowskiej „ dobrej .. „ tfu ! - „odnowy” wróciła do Anglii. Tadeusz pozostał. Taka polska nienormalność. Może jeszcze zadziałały Tatry, latanie i pisanie …
A my umówiliśmy się na spotkanie za rok, by porozmawiać więcej o tym wszystkim tuż po wojnie,
Ale stało się to już niemożliwe.

Zb. Sułkowski

 

 

 

Galeria

Na okładce wydania fascynującej opowieści Tadeusz Schiele przy szybowcu "Cobra"Jedna z etykiet wytworów warszawskiej wytwórni napojów pocieszającychModel Spiftire'a Mk II Tadeusza Schielego w malowaniu z lipca 1941Wielka Niedźwiedzica -  osobiste godło pilota obok szachownicyI jeszcze jedno ujęcie jeszcze nie wydelikaconego do końca modeluSpitfire Mk XVI, który przyleciał na Małopolski Piknik Lotniczy w 2014 r, miał oczywiście oznakowanie 308 Krakowskiego Dywizjonu RAFZakopane i polskie Tatry Zachodnie
16 stycznia 2020 r.

Copyright © by Stowarzyszenie Lotnictwa Eksperymentalnego EAA 991

Naszą stronę czytano 773751 razy