STOWARZYSZENIE LOTNICTWA
EKSPERYMENTALNEGO

EAA 991

  • Linki

    • aph.org.pl

      Aeroklub Podhalański im. Leopolda Kwiatkowskiego Nowy Sącz

    • dlapilota.pl

      Portal lotniczy - najnowsze informacje dotyczące lotnictwa na świecie oraz w Polsce.

    • Samoloty Samoloty w Lotnictwie Polskim
    • Eagle Portal lotniczy nie tylko dla orłów
    • Eagle FlyingTV.pl - filmy lotnicze - telewizja lotnicza promująca lotnictwo i sporty lotnicze.
  • Stowarzyszeni w RWD

Zwierz Alpuhary

Zwierz Alpuhary

Taka przypowieść – nauczyciel biologii ma w planie lekcję o pratchawcach, ale do miasteczka przyjechał cyrk i ulicą przed szkołą prowadzą słonia. Czy można w tej sytuacji nudzić o jakichś pierwotniakach ?
Więc i ja pomyślałem, że skoro miałbym tu teraz napisać co dla lotników i nie lotników, to czy godzi się o naszych „pratchawcach”, gdy larum, panie Wołodyjowski, grają, bo zaraza. Nie czerwona, nie tęczowa, ale prawdziwa.

Z czym się to pojęcie mogło do niedawna kojarzyć ?


Ci z trochę dawniejszych pokoleń, których szkoła jeszcze zdołała zmusić do przeczytania czego - a czasem i nauczenia się na pamięć - może pamiętają stary kalamburowy dowcip uczniowski z lektury obowiązkowej ( Konrad Wallenrod Mickiewicza)

„… Bronią się jeszcze twierdze Granady
Ale w Grenadzie zaraza.

Broni się jeszcze z wież Alpuhary
Almanzor z garstką rycerzy ...”      - Tu następuje pytanie - kto to Almanzor ? ( odpowiedź oczywiście w tytule rozdziału) I właściwie tyle śmiechu, bo tematem utworu dżuma, podstęp, zemsta i śmierć tysięcy.
A my dziś w większości siedzimy w wychodku izolacji ( jedyny, jakby w średniowieczu, sposób przeciw aktualnej zarazie ) i o zgrozo, ratunku szukamy u autorytetów naukowych. Znikli gdzieś wszyscy tak liczni antyszczepionkowcy.
Chcemy przeżyć zarazę i przeżyć kwarantannę – nikt nie wie, jak długą. Kol. Leszek podesłał mi taki tekst :

Prośba czeskiego związku psychiatrów : Przyjaciele ! To, że podczas kwarantanny rozmawiacie ze swoimi zwierzętami, roślinami czy domowymi sprzętami, jest NORMALNE . Specjalistycznej pomocy szukajcie dopiero wtedy, gdy one zaczną wam odpowiadać.

A mnie się przypomniał stary "kawał" o dwóch takich w celi więziennej. Jeden wyciągnięty na wyrze, za to drugi bez przerwy chodzi od ściany do ściany, aż zdenerwował leżącego - Czy ty myślisz, że jak chodzisz, to nie siedzisz ?
Skrajnie różnie ludzie znoszą odosobnienie.

Więc tak sobie pomyślałem żeby rozwinąć dla odprężenia wdzięczny temat zarazy w literaturze. Olga Tokarczuk w swym noblowskim wykładzie postawiła tezę, że fikcja lepiej niż wszelka dokumentalistyka potrafi dziś oddać prawdę o rzeczywistości. I kto wie, czy nie ma racji.
Dlatego umówmy się tak – ja będę do tego eseiku dokładał kolejne epizody i ewentualne obrazki na temat, jak wyżej ; kto ciekawy, będzie mógł śledzić. Kto nie ciekaw, poczeka, aż uda się „wrócić do naszych pratchawców”.

ZbS

Giovanni Boccaccio „Dekameron”

Połowa wieku XIV. We Florencji szaleje zaraza, dziesięcioro arystokratów – siedem panien i trzech młodzieńców – chroni się w domu za miastem, czas trawiąc na wzajemne wysłuchiwanie opowiadań ; każda z osób każdego dnia opowiada jedno, co w 10 dni daje liczbę 100 historii podzielonych tematycznie na frywolne, bardzo frywolne, obyczajowe, sensacyjne czy nawet filozoficzne.
Skojarzenie z Dekameronem wywołał u mnie videoclip w internecie przedstawiający policjantów ze Stargardu Gdańskiego tańczących na ulicy dla uciechy dzieci na kwarantannie. Gorąco polecam tym, co nie obejrzeli – może znajdzie się ktoś, kto na przykład nad takim ośrodkiem sanitarnego odosobnienia powykręcałby małą wiązankę akrobacji, bo latać na czymś małym i swoim jeszcze chyba wolno.
Trudno jest znieść trudny czas i każda rozrywka jest pożyteczna. Szczególnie, gdy nie ma pewności, co będzie, gdy nasza kwarantanna się skończy. Podobnie Boccaccio po dwóch – jak dzisiaj - tygodniach, bo pomiędzy dniami opowiadań były też przeznaczone na modlitwę , odsyła swych bohaterów do miasta, gdzie prawdopodobnie epidemia dżumy trwa nadal.
Dla porządku dodam, że Dekameron wydrukowany został dopiero po stu latach – w połowie XV wieku, a w połowie wieku XVI znalazł się na kościelnym Indeksie ksiąg zakazanych. Byle kto do tego spisu nie trafiał, że z naszych wymienię Kopernika czy Mickiewicza. Po Vaticanum II Indeks stracił moc restrykcyjną i dzisiejszy katolik nie musi spowiadać się ani z wiary w układ heliocentryczny, ani z czytania Adama Mickiewicza.

Dziennik roku zarazy” Daniela Defoe

Gdy w Londynie wybuchła w 1665 r epidemia dżumy i tyfusu ( miała pochłonąć do 100 tys. ofiar ) przyszły autor słynnego „Robinsona Kruzoe” miał 5 lat. Do opisania tragedii miasta ( utraciło w rok ¼ mieszkańców) przystąpił , gdy już był po sześćdziesiątce, ale dysponując dokładnymi danymi przedstawił przebieg zarazy w sposób „fotograficznie” dokładny w całej drastyczności obrazów, od czasu do czasu urozmaicając jedynie monotonię makabry kwiatkami czarnego humoru.
Dla Defoe zaraza była karą boską za występki grzesznego miasta, niemniej rzetelnie i z uznaniem prezentuje walkę z chorobą podjętą przez władze. I mogłoby nas zaskoczyć, że podjęte rygory sanitarne nie różniły się od dzisiejszych. Oto jeden z przykładów ograniczeń z okresu początku epidemii.

Zakaz ucztowania. Zarządza się, by mieć surowe baczenie na nieprzystojne pijatyki w oberżach, piwiarniach, kawiarniach i piwnicach, jest to bowiem grzech powszedni i najlepsza sposobność szerzenia zarazy. Zabrania się , by liczniejsza kompania przybyła do oberży w celu picia napojów wyskokowych po godzinie dziewiątej wieczór.

Odwołane są wszelkie imprezy zbiorowe, a domy zakażonych izolowane. Działają służby sanitarne zbierające zmarłych z domów i ulic, cały też czas pracują lekarze, choć ich pomoc jest najczęściej iluzoryczna ( 80 % zakażonych umiera) Z czasem choroba zaczyna w skutkach słabnąć, ubywa przypadków śmiertelnych, w końcu ustają.
I my dzisiaj , póki co, też raczej możemy jedynie liczyć, ze nasz koronowany wcześniej niż później ustanie.


Dżuma jako oręż w „Konradzie Wallenrodzie”

Przytoczony już wódz Maurów Almanzor „z wież Alpuhary” broniący osłabionej zarazą Grenady ulega wojskom chrześcijan i znika. Ale gdy
Hiszpan na świeżej zamku ruinie… zakłada ucztę, kąpie się w winie – pojawia się i ogłasza, że postanowił przejść na stronę zwycięzców i przyjąć chrześcijaństwo. Uściskali się więc z nim wszyscy z wodzem na czele i radowali do momentu, aż zauważyli gwałtowną zmianę w wyglądzie Almanzora. A on na to  :

Patrzcie o giaury ! Jam siny, blady – zgadnijcie, czyim ja posłem ?
Jam was oszukał, wracam z Grenady, ja wam zarazę przyniosłem !

Umiera w boleściach, a Hiszpanie trwożni z miasta uciekli, dżuma za nimi w ślad biegła.
Mickiewicza poniosła tu trochę licentia poetica – literackie odejście od realiów - gdy Hiszpanie zajęli zadżumione miasto, to niekoniecznie zarazić mógł ich jeden tylko człowiek. Ale chodzi tu o ideę. Kontrowersyjną.  Almanzor to dzisiejszy dżihadysta z pasem szahida o niespotykanie morderczej mocy.
To broń biologiczna, której się nie stosuje ( ? ) ale nad nią pracuje .

Strach się bać !

Ps. Gdy , aby sprawdzić pisownię, wrzuciłem "pas szahida" w Google'a, wyswietliło mi się : pas szahida cena

Dla łaskawie zaciekawionych, co jeszcze – cdn.

 

Święty bez Boga – czyli „Dżuma” Alberta Camus

Ja nie mam powołania ani na bohatera, ani na świętego. Chciałbym po prostu być człowiekiem.
Tak mówi dr Bernard Rieux. Jest główną postacią pozytywną napisanej w 1947 r powieści o fikcyjnej epidemii w fikcyjnym mieście – choć nietrudno jest znaleźć je na mapie.

Dżuma, jak w klasycznych przekazach, wypuszcza na ulice masowo padające szczury, potem przychodzi czas na ludzi- przymusowa kwarantanna całego miasta i już tylko czek – kiedy ? Bo zaraza traktuje równo – tak nędzarzy , jak członków elity miasta.
Miasta, które nadal funkcjonuje, a większość mieszkańców nie wpada w panikę czy apatię i choć różne trafiają się postawy wobec sytuacji, to nie brakuje chętnych do pomocy czy poświęceń np. w grzebiących zmarłych oddziałach sanitarnych.
Od samego początku naczelną rolę w walce z wirusem pełni dr Rieux, lekarz z powołania, przez całą dobę z narażeniem życia służący pomocą medyczną, gdy jest cień nadziei i gdy go nie ma. Bo po prostu „należy dobrze wykonywać swój zawód … jedyny sposób walki z dżumą, to uczciwość”.
Był agnostykiem, ale … wygłasza taki paradoks ( zdanie z wewnętrzną sprzecznością ) -

Jeśli śmierć ustanawia porządek świata, to może lepiej jest dla Boga, gdy się w niego nie wierzy”
Analogiczne jest zdanie przypisywane ks. Tischnerowi ( dowodu na 100 % nie mam) – Nieważne, czy Jacek ( Kuroń) wierzy w Boga ; ważne, że Bóg wierzy w Jacka.

Obydwaj walczyli ze złem, a mnie się wydaje, że dr Rieux był w lepszej sytuacji.
O duszę mieszkańców zapowietrzonego miasta zadbać miał ojciec Panoloux, jezuita wojujący, płomienny kaznodzieja. Na zapowiedziane kazanie przybył tłum wierzących i niewierzących. Doskonałe retorycznie kazanie oparte było na prostym argumencie – dżuma to kara za grzechy, zwłaszcza grzech obojętności. Stąd ów bicz boży !

Załamało się coś w księdzu przy śmierci w cierpieniach zarażonego dziecka. Zmienił się ton jego kazań, częściej niż „wy’ zaczął używać „my’. A epidemię interpretował jako czas próby, który trzeba jak biblijny Hiob wytrwać
Ojciec Paneloux umiera zarażony podczas pracy w ochotniczym oddziale sanitarnym.

Dżuma” to nie powieść jednowymiarowa i jednoznaczna. Napisana tuż po wojnie przez wybitnego pisarza ( Nobel w 1957 r) budzi szersze skojarzenia. Na przykład pojawiające się w treści sformułowania „być zadżumionym” czy „dżuma jako zniewolenie” nie odnoszą się bezpośrednio do szalejącej choroby. W dyskusjach ważniejszych bohaterów powieści problem walki z zagrożeniem wykracza poza działania przeciw epidemii, która jest tylko jednym przejawów zła. Zła, które jest zaraźliwe. I rodzi nowe zło.
Ale dr Rieux w momencie ogłoszenia oficjalnego zwycięstwa nad epidemią, nie podzielając powszechnego entuzjazmu, bo jako lekarz wie, że bakcyla dżumy nie da się unicestwić do końca, mimo wszystko stawia tezęW ludziach więcej rzeczy zasługuje na podziw niż pogardę.
Przeczytałem,że aktualnie wzrosło zainteresowanie powieścią Camus’a , co zrozumiałe i sam zachęcam. A zestawiając lekturę „Dżumy” z obecną pandemią takie refleksje :

1. Obok szlachetnych jednostek ujawniają się indywidua kombinujące jak na zbiorowym nieszczęściu zarobić
2. Kościół wykorzystuje sytuację dla dzieła nawróceń – u nas słabo to wygląda
3. Władza wykorzysta rygory sanitarne do umocnienia
autorytaryzmu – co widać wyraźnie


Miasto ślepców” - Jose Saramago ( 1922 – 2010)

Autor – pisarz portugalski i laureat Nobla (1998) ukazuje w powieści z 1997 r miasto, na którego mieszkańców spada niespodzianie nieznana epidemia „białej ślepoty”- wzrok odbiera im nie ciemność, a oślepiająca jasność.
Władze izolują zarażonych na terenie nieczynnego szpitala psychiatrycznego, dokąd dostarczają żywność i właściwie tyle. A ślepcy mogą egzystować dzięki jednej z kobiet „dziewczyna w czerwonej sukni” (Saramago nie daje bohaterom powieści imion) która nie utraciła wzroku, co trzyma w tajemnicy. Bowiem w szpitalnej zbiorowości zaczyna rządzić prawo dżungli, władzę nad rozdziałem pożywienia przejmuje powstały gang (nie ma pewności czy jeszcze niektórzy inni nie zachowali bodaj częściowo widzenie) niewoleni są pozostali niewidomi, zwłaszcza przedmiotowo traktowane kobiety, często ulegające dobrowolnie, by wyżywić siebie, a często i swoich mężów. Wszystko pogrąża się w szalonym amoku, do czasu, gdy biała ślepota zaczyna ustępować.
I co ?

Zaraza w powieści jest oczywistą alegorią totalitaryzmu, a ślepcy to ludzie nie potrafiący dostrzegać tego, co widzieć powinni.

W krainie ślepców nawet jednooki będzie królem

Krakowski Teatr KTO Jerzego Zonia w 2010 r zrealizował w oparciu o tę powieść widowisko plenerowe p.t. ”Ślepcy”; tak wyszło, że premiera na krakowskim rynku nastąpiła w dniu śmierci Saramago.
KTO prezentuje przedstawienia w konwencji niewerbalnej, aktorzy wypowiadają się mimiką, gestem, ruchem scenicznym, przy pomocy „grających” wielkogabarytowych rekwizytów scenicznych i muzyki, oraz niesamowitych efektów specjalnych, w czym Zoń jest mistrzem. A taki sposób scenicznego przekazu - bez bariery językowej - jest bardziej przyswajalny w odbiorze przez publiczność różnych krajów czy kontynentów, gdzie Teatr KTO dociera.

W galerii zestaw zdjęć z wystawienia „Ślepców” w Krakowie.

Ażeby całość „pisania o pisaniu” zakończyć jakimś nawiązującym do "dzisiaj"  akcentem lotniczym, przywołam znane słowa Churchilla po zwycięskiej powietrznej Bitwie o Anglię -
To jeszcze nie koniec, to jeszcze nawet nie początek końca. Ale być może jest to koniec początku.
A na temat aktualnego polskiego frontu pandemii minister mówi
- Nie jest to jeszcze koniec początku.
A Churchilla mamy takiego, na jakiego zasłużyliśmy.

Kończąc, przepraszam wszystkich, których ten oderwany od „szyldu” strony tekst mógł – czy to w kształcie, czy to w mierze – zdegustować .
Choć …

Tekst i zdjęcia Zb. S.

 

 

Galeria

Urokliwy wieczór w szczęśliwym mieście ... Jest normalnie i przyjemnieAle coś się zdarzyło. Lekarz okulista przybywa z pomocąMłody człowiek nagle przestał widzieć, lekarz próbuje poradzić, ale sam zaczyna tracić wzrokPrzerażająca epidemia "białej ślepoty" szerzy się zastraszająco szybkoDziewczyna w czerwonej sukni nie utraciła wzroku, próbuje organizować ratunek.Co będzie z nami ?Niestety, medycyna jest bezradna, zarażeni zostaną odizolowani ... ...w budynkach opuszczonego szpitala psychiatrycznego"Dziewczyna w czerwonej sukni", nie zdradza nikomu, że widzi ..... stara się pomóc niewidzącym , ile może ...w ich drodze krzyżowej gdy każdy krok w nieznane ...... może się źle skończyćSzpitalne łóżka stają się domem, podporą ...lub klatką niewolenia przez silniejszych, bardziej bezwzględnych, być może trochę widzących...A przemoc w warunkach kwarantanny jest okrutna szczególnieJedyna radość to zapomnieć się w tańcu...... szalonym i perwersyjnymIle można znieść upokorzenia  ? "Dziewczyna" już bez "czerwonej sukni"Ale co to ? Ja.. widzę ...Inni też..  Czy ta ablucja pozwoli żeby to, co było ...... pozostało za murem przeklętego domu niewoli ?"Dziewczyna" w szpitalnym kitlu  patrzy w stronę świata sprzed zarazy..Ale nie widać, by dostrzegła coś normalność budującego
27 marca 2020 r.

Copyright © by Stowarzyszenie Lotnictwa Eksperymentalnego EAA 991

Naszą stronę czytano 845101 razy