STOWARZYSZENIE LOTNICTWA
EKSPERYMENTALNEGO

EAA 991

  • Linki

    • aph.org.pl

      Aeroklub Podhalański im. Leopolda Kwiatkowskiego Nowy Sącz

    • dlapilota.pl

      Portal lotniczy - najnowsze informacje dotyczące lotnictwa na świecie oraz w Polsce.

    • Samoloty Samoloty w Lotnictwie Polskim
    • Eagle Portal lotniczy nie tylko dla orłów
    • Eagle FlyingTV.pl - filmy lotnicze - telewizja lotnicza promująca lotnictwo i sporty lotnicze.
  • Stowarzyszeni w RWD

Zestrzelony

Zestrzelony

A dokładnie : „Zestrzelony ! Od Bf 109 do Me 262 - wspomnienia pilota Jagdgeschwader 5. i 7.” – Waltera Schucka, myśliwskiego asa Luftwaffe, 206 zestrzeleń na koncie.

Audietur et altera pars ( Niech będzie wysłuchana i druga strona) to rzymska jeszcze zasada prawna. A książka interesująca ze względu na temat. Walter Schuck przeważającą część swej służby spędził latając Messerschnittem 109 na froncie wschodnim - nad Oceanem Lodowatym w rejonie Murmańska, do którego bez przerwy płynęły alianckie konwoje z uzbrojeniem dla Armii Czerwonej, a wiosną 1945 przesiadł się do broniących już tylko niemieckiego nieba odrzutowych Me 262 .
 

Dwie związane z książką kwestie nogą zadziwić.
Pierwsza to trudna do uwierzenia liczba zwycięstw autora wspomnień. A
le podobnych asów miało być w Luftwaffe kilkudziesięciu – rekordzista Erich Hartmann zaliczył aż 352 zestrzelenia (!)
Możliwe to ?
Wg znawców tematu sukcesy Luftwaffe były wynikiem bardzo dobrego szkolenia w latach 1939 – 40, oraz zdobytemu doświadczeniu ; alianci dbali bardziej o człowieka i pilot po wykonaniu określonego resursu  był na wiele miesięcy odsunięty od lotów bojowych, zasady takiej u Niemców nie było, więc gorsi piloci  ginęli,  pozostawali w służbie pod każdym względem najlepsi, a latając praktycznie bez przerwy, okazji do wykazania się też mieli więcej.
Na marginesie dodałbym, że owe sukcesy Niemcy odnosili przede wszystkim na froncie wschodnim, więc żadna rzetelna weryfikacja drugiej strony i w czasie wojny, i po niej nie wchodziła w grę.
Rzecz druga jest bardziej weryfikowalna. W zamieszczonym przez Schucka dokładniej udokumentowanym rejestrze 171 zestrzelonych samolotów sowieckich aż 128 jest pochodzenia anglo- amerykańskiego.. Były to oznakowane czerwonymi gwiazdami Hurrricany, P-39 Airacobry, P-40 Kittyhawki, A-20 Bostony i jeden Spitfire. Daje to pojęcie o wielkości wojennej pomocy „ Land – Lease” dla ZSRR, co było przez dziesięciolecia wstydliwie w „demoludach” ukrywane.
Wspomnienia Waltera Schucka dobrze się czyta, choć miejscami widać, że tłumacz to niekoniecznie „lotnik” z zainteresowań na co dzień … ale dajmy temu spokój, bo trzeba jeszcze wspomnieć o pilotowaniu przez Schucka odrzutowych Me 262 w ostatnich tygodniach wojny - zestrzelił 8 maszyn amerykańskich, a 10 kwietnia 45 sam został zestrzelony przez Mustanga P-51D. Kontuzjowany po skoku ze spadochronem nie mógł już pilotować odrzutowców, ale towarzyszył swej jednostce myśliwskiej wycofanej do Czech. A 8 maja z lotniska w znanej z reklamy piwa miejscowości Żatec odbył czteroosobowym Me 108 ostatni w wojnie lot – do Niemiec. I do niewoli .
A po 60 latach spotkał pilota Mustanga, który go zestrzelił. Był nim por. Joseph ( Joe) Peterburs, który … nie miał o tym pojęcia. To znaczy pamiętał, że 10 kwietnia postrzelił jakiegoś Me 262, zanim ten znikł w chmurach, ale potem okoliczności spowodowały, że nie myślał już o tym. W międzyczasie wojna się skończyła i nikt już nie analizował, kto do kogo i z jakim skutkiem strzelał.

Nonsens wojny niemalże doprowadził nas do tego, żeby się nawzajem pozabijać. Dawni przeciwnicy w walkach powietrznych, Joe i ja, staliśmy się nieodłącznymi przyjaciółmi.

Tak Walter Schuck zakończył swe „Wspomnienia”, dodając jeszcze sentencję Antoine’a Saint-Exupery :

Jedynie sercem widzi się dobrze.
To, co istotne dla oczu jest niewidoczne

Mamy więc kontrowersyjną dla niektórych kwestię fraternizacji byłych przeciwników czy wręcz wrogów. Mieli o to żal do swych towarzyszy broni z Zachodu lotnicy – przedstawiciele narodów dotkniętych przez hitleryzm w sposób najbardziej zbrodniczy.
Ale … Ale nasz najwybitniejszy as lotniczy Stanisław Skalski na przełomie lat 80/90 odszukał żyjącego członka załogi zestrzelonego przez niego w 1939 r Henschla 126 i zaprzyjaźnił się z nim. A wtedy, podczas kampanii wrześniowej, wylądował swą „jedenastką” obok rozbitej niemieckiej maszyny, by obronić załogę przed rozwścieczonymi chłopami z pobliskiej wsi.

I taka to iskierka ( taniego ? ) optymizmu w czasach zamętu.

 

09 maja 2020 r.

Copyright © by Stowarzyszenie Lotnictwa Eksperymentalnego EAA 991

Naszą stronę czytano 801564 razy