STOWARZYSZENIE LOTNICTWA
EKSPERYMENTALNEGO

EAA 991

  • Linki

    • aph.org.pl

      Aeroklub Podhalański im. Leopolda Kwiatkowskiego Nowy Sącz

    • dlapilota.pl

      Portal lotniczy - najnowsze informacje dotyczące lotnictwa na świecie oraz w Polsce.

    • Samoloty Samoloty w Lotnictwie Polskim
    • Eagle Portal lotniczy nie tylko dla orłów
    • Eagle FlyingTV.pl - filmy lotnicze - telewizja lotnicza promująca lotnictwo i sporty lotnicze.
  • Stowarzyszeni w RWD

Ziemia od nieba - agricultura

Ziemia od nieba  -  agricultura

W pięknej łacinie "ager, agri" - ziemia ; "cultura" - uprawa ziemi . Trochę pleonazm ( słowne "masło maślane") na okreslenie rolnictwa, gdy wyraz  kultura ( cultura) wzbogacił  swą treść o wzszelką działąlność człowieka. To dygresyjny ukłon w stronę antyku może się wiązać dla lotnika unoszącego się nad Polskąz refleksją, że owa nadal powszechna szachownica pól w dole to malowniczy relikt kultury agrarnej sprzed setek , a może i tysięcy lat.

 

Taka już u nas uroda i wyraz utrwalonego indywidualizmu. Niech !
Mieszane uczucia natomiast mogą budzić w widoku z góry rozległe areały bezpośrednio nakrywającej uprawy folii plastikowej. W czasach katastrofalnego już zaśmiecenia naszego świata plastikiem i próbach walki z nim,  w spojrzeniu od nieba problem urasta do miary  już nie hektarów, a kilometrów kwadratowych .
Bo tej ziemi nie odzidziczyliśmy po naszych przodkach -  pożyczyliśmy ją od naszych wnuków .

Tekst i zdj.  ZbS

16 marca 2019 r.
Zobacz więcej »

Rzecz optyki

Rzecz optyki

Superksiężyc. Był już kiedyś krwawy. a 21 stycznia b.r. superpełnia srebrzysta -  Kol. Krzysztof Bartoszewski wykonał cykl zdjęć, z motywem lotniczym nawet się postarał. Księżyc czy to czerwony, czy bardziej złoty , czy srebrny jest jeśli nie piękny, to przynajmniej ładny. Fotografie Księżyca z jego powierzchni - żadną japońszczyzną, lecz aparatami solidnej szwedzkiej firmy Hasselblad - ulazują zimną, kosmiczną grozę, ale i piękno. Natomiast ze "średniej " odległości, obserwowany dostępną lunetką lub przez dobry teleobiektyw nasz naturalny satelita to poplamiona i poobijana kulista  "skorupa zimna i plugawa" z szarej, martwej materii..Nic zachęcającego  jakąś Laurę i Filona do  uniesień, zapomnień etc.
Wzrok zachwyca bardzo dalekie i bardzo bliskie .Co pośrodku , przeciętnie .

03 marca 2019 r.
Zobacz więcej »

Z aktualności - 50 lat Jumbo Jeta

Z aktualności  - 50 lat Jumbo Jeta

9 lutego b. r. mija 50- ta rocznica pierwszego lotu Boeinga 747 nieoficjalnie zwanego „Latającym Słoniem”. Nazwa ( ang. ) „Jumbo Jet” przyjęła się, pasowała do olbrzymiego samolotu transportowego, jakim pierwotnie miał być - stąd ów charakterystyczny garb kokpitu nad przestrzenią ładunkową wydłużony w późniejszych wersjach dla pokładu klasy bussines .
W owym 1969 r do służby wchodzi francuski liniowiec naddźwiękowy Concorde, Amerykanie mieli w realizacji projekt podobny, ale postawili na Boeiga 747. Z roku na rok gwałtownie wzrastała ilość pasażerów, linie lotnicze uznały, że najkorzystniejszy będzie samolot zabierający dwa razy ludzi więcej niż inne typy czyli ponad 400 osób.

 


W dziejach rozwoju lotnictwa jest kilka typów „wiecznotrwałych” - Douglas DC-3 „Dakota” z 1936 r w normalnej eksploatacji wleciała w III tysiąclecie w iluś tam jeszcze egzemplarzach, Boeing B-52, bombowiec strategiczny USA , pochodzi z 1952 r , wycofanie go ze służby przewiduje się na koniec lat 40- tych, więc mówi się, że najpewniej dożyje 100 lat ( ! ) Nadzwyczajną żywotność wykazują też czterosilnikowe turbośmigłowe transportowce Lockheed C-130 „Hercules”, w produkcji seryjnej od 1956 r ( w lotnictwie polskim 5 egzemplarzy )
Wróćmy do „Latającego Słonia”.
Projektanci zrezygnowali z dwóch pokładów – wyłączając ową „biznesklasę” dodaną później – szeroki kadłub przydatny też w wersji cargo mieścił wystarczająco dużo foteli, jak i miejsca wokół nich ; „latająca sala kinowa’ miała zalety towarzysko- reprezentacyjne – w pierwszych latach pasażerowie Boeinga 747, podobnie jak na komfortowych parostatkach, podróżowali w strojach wizytowych. Podobieństwa do statków doszukuje się i w tym, że pasażerowie przedniej części tego jedynego samolotu, w sektorze I K siedzą przed cofniętym jak mostek kapitański kokpitem.
A w ogóle nawiązanie do transatlantyków nieprzesadne zważywszy na wielkość czterosilnikowego Jumbo”a .
Niech przemówią liczby.

W zależności od wersji samolotu :
rozpiętość 59,6 - 68,5 m długość 70,6 - 76,4 m
masa startowa 333 – 442 ton m. użyteczna 162 – 214 ton
miejsc pasażerskich 366 - 660
V max. 0,92 Maha ( 977 km/h ) a zasięg do 15 000 km

W uzupełnieniu – Jumbo Jet jest po wycofaniu Concorde”ów najszybszym samolotem pasażerskim świata ; podczas prób tylko 12 km/h dzieliło go od osiągnięcia prędkości dźwięku.
Inny rekord jego możliwości – w 1991 r podczas ewakuacji Żydów z Etiopii zabrał na pokład 1122 osoby.
W Polsce Boeingi 747 lądują okazjonalnie i rzadko. Na ogól one przywożą z Izraela uczestników „Marszu Żywych”. No i Jumbo Jet jako „Numer Jeden” (Air Force One ) przylatuje, gdy zechce nas odwiedzić Prezydent USA.
Po świecie lata obecnie ponad 600 „siedem cztery siedem” , w dalszym ciągu są produkowane, chociaż zamówienia na dalsze lata dotyczą już raczej wersji cargo .

 

ZbS


 

02 marca 2019 r.
Zobacz więcej »

Ziemia od nieba - rzeki

Ziemia od nieba  -  rzeki

Rzeki, w uczonej nomenklaturze : wodne cieki - co niektórzy poprawiają na ścieki - to nasz narodowy majątek , tym bardziej, że wody to ci u nas niedostarek. Do tego wszystkie rzeki- cieki  u-ciek-ają do morza. Tym bardziej je ceńmy. Również za ich rolę kulturotwórczą i ich symbolikę - w mało którym hymnie narodowym nie wymienia się jakichś rzek.
Rzeki płynące naturalnie, takich mamy większość, są piękne w swej dzikości, nawet w szaleństwie niszczycielskim. Widać to także od góry w zmienności świateł, cieni i kolorów wody. Z góry też znacznie lepiej widać zanieczyszczenia, które niekoniecznie zaobserwujemy stojąc na brzegu .

tekst i zdjęcia  Zb. S.

 

28 lutego 2019 r.
Zobacz więcej »

Ziemia od nieba - lotniska

Ziemia od nieba - lotniska

Każdy lotnik startując ma przeważnie zamiar powrócić na ziemię. W każdym takim przypadku lepiej jest,, gdy nastąpi to na lotnisku - wiem coś na ten temat. Nie znaczy, oczywiście, że każde przyziemianie samolotu na lotnisku jest z założenia bezpieczne, ale pewno bezpieczniejsze niż w terenie przygodnym. Lotnisk, zróżnicowanych pod względem wielkości i przeznaczenia mamy w Polsce wiele, a ciągle przybywają nowe. Zdarzyło mi się być na wielu, a te, które sfotografowałem w jakimś ujęciu z powietrza - prezentuję .

25 lutego 2019 r.
Zobacz więcej »

Ściganie

Ściganie

Taki obrazek na przedwiosennym niebie . Wyglądam ciągnących żurawi , a tu w moją stronę sunie para pasażerska blisko i równolegle . Czterosmugowy transatlantyk i jakiś dwusmugowy mniejszy . Ale w oczach widać , że szybszy . Moment i w zenicie są już łeb w łeb , moment i mniejszy wyprzedza . I wtedy dopiero skręca , by sobie polecieć dalej własnym kursem .
Gdyby snuć skojarzenie z epoką wielkich parowców , to o ich prestiżu świadczyła liczba kominów ( vide „Titanic” ) Jakaż to była sromota , gdy dwukominowiec zdołał na morzu wyprzedzić czterokominowca ! A gdy jeszcze z takiego pomachano szyderczo kawałkiem liny , co miało oznaczać – A może was , niedojdy , wziąć na hol ?!!!
Oczywiście każdy z samolotów leciał własnym korytarzem i zaplanowaną szybkością - oczywiście , jeden o drugim był poinformowany i pewnie obserwował go na ekranie radaru - oczywiście , cała operacja wyprzedzania nie była motywowana jakimikolwiek emocjami - oczywiście …
Ale tak to sobie zinterpretowałem , żeby było trochę poezji w napowietrznej żegludze .

23 lutego 2019 r.
Zobacz więcej »

Smugi na niebie

Smugi na niebie

Nie chodzi tu akurat o permanentne - przez "wiadome siły" i "wiadomo czym" - napylanie nas przy pomocy smug kondensacyjnych samolotów ( od dziewięciu lat nie takie oszołomstwa do wierzenia podawano ) nie będzie to też mowa o książce Ryszarda Grundmana o takim właśnie tytule, Bo ten tytuł za zgodą autora został udostępniony czasopismu Stowarzyszenia Lotników Polskich . Pismo  wychodzi na ogól dwa razy w roku, wydawane jest w formie broszury na wysokiej klasy papierze.
Redzaktorem naczelnym jest inż. Jerzy Nowakowski .

 


Uwidoczniony w winiecie egzemplarz "Smug na niebie" nr 15/2018 liczy 108 stron o tematyce lotniczej, ma też m.in. dział humanistyczny o szerokim ujęciu. W najnowszym numerze pisma redakcja zamieściła na sześciu stronach informację o naszym RWD-5, a z innych bliższych SLE tematów zaanonsowałbym rozdział o polskim Dywizjonie Bonmbowym 305, a w nim mało znane, interesujące informacje na temat podpułkownika Stanisława Skarżyńskiego , pilota Wellingtona i jednocześnie komendanta lotniska Lindholme. Zginął 26 czerwca 1942 r .
By zarysować wyobrażenie o szerszym profilu tematyki "Smug na niebie", z rozdziału "Śladem mysli i słow ..." zacytuję dwie takowe :

Jedyną niebezpieczną rzeczą w lataniu jest ziemia   /Wilbur Wright - 1903 r/
Nie starzeje się ten, kto nie ma na to czasu  -   Beniamin Franklin


Jest też prowadzony przez Redaktora Naczelnego dział "Łacina na co dzień" , co pochwalam, bo lingva latina aż dziw jak mocno nadal egzystuje w polszczyźnie. Więc  kto by myślał, że Carpe diem wykłada się na nasze : "Jem karpia" , niech zaglądnie  do ostanich "Smug na niebie".

ZbS

 

21 lutego 2019 r.
Zobacz więcej »

Halny

Halny

Wczoraj przestał wiać ... Halny, nie żaden mazowiecki "halniak" . Wiejący w poprzek granicznego grzbietu Karpat suchy wiatr typu fenowego . Wiatr furiat , bywa ze w Tatrach jednym podmuchem kładzie dziesiątki hektarów lasu, zdejmuje dachy na Podhalu, budzi szaleństwo... Ale górale mówią, że gdyby nie on, świat by się zupełnie zasmierdział . I to też fakt.
Genezę fenu obrazuje się przykładem górskiej rzeki - gdy prąd wody napotyka w korycie na głaz, tworzy falę tuż za przeszkodą, która zbiegiem nurtu powtarza się malejąco kilkakrotnie ; tu podobnie - pędzące masy powietrza napotykając poprzeczny łańcuch górski tworzą wraz z powstałymi przy zderzeniu chmurami "rotor" , rodzaj wiru , jakby młyna obracającego się wokól osi poziomej. Unaoczni to ilustracja poniżej . A oddalające się od gór powietrze tworzy kolejne fale zaznaczone powstającymi nad nimi na bardzo dużej wysokości obłokami soczewkowymi ( cumulus lenticularis )
A pod nimi tworzą się silne prady wznoszące - raj dla ambitnych szybowników.

 

Swoje wymądrzanie spróbuję poprzeć obrazkowo wykonanymi podczas górskich wycieczek zdjęciami .
Zb.S.

11 lutego 2019 r.
Zobacz więcej »

Tragedia \"Orła Białego\"

Tragedia \"Orła Białego\"

Pośród licznych wydawnictw poświęconych stuleciu odzyskania niepodległości znalazła się tez książka prof. Andrzeja Chwalby „1919. Pierwszy rok wolności”. Ciekawy i bez upiększeń obraz ciężkiego porodu państwowości kraju o nieustalonych i płonących granicach, zatomizowanej i zbiedniałej społeczności z trzech byłych zaborów, gdy właściwie prawie wszystko, co do wspólnotowej egzystencji niezbędne trzeba było budować od zera.

 

Ale ja, pisząc tu, zwróciłbym uwagę na jedną kwestię – w grafikę okładki wmontowano zdjęcie, na którym Józef Piłsudski ze swym sztabem obserwuje lot pierwszego zbudowanego w Polsce samolotu CWL SK1. Wystrój okładki powinien być odniesieniem do treści książki i tak pewnie jest, chociaż po przeczytaniu jej, mam nadzieję, dość uważnie, nie znalazłem wzmianki czy nawiązania do zamieszczonej fotografii. Wykonanej na moment przed katastrofą prezentowanego w locie samolotu – obydwaj lotnicy na oczach zgromadzonych widzów zginęli.
Od początku 1919 r Centralne Warsztaty Lotnicze na Lotnisku Mokotowskim zajmowały się remontem i montażem z gotowych elementów niemieckich dwupłatowców Hannower Roland. Wiosną tego roku kierownik CWL por.inż. Karol Słowik postanowił uruchomić produkcję tych samolotów z elementów wykonanych całkowicie w kraju. Skopiowano iwykonano wszystkie drewniane i metalowe podzedpoły Rolanda CL-II i latem atrakcyjnie malowany samolot pod mianem "Orzeł Biały" był gotowy. Oblotu niezwykle ostrożnie dokonał najlepszy pilot CWL Bolesław Skraba i ... wyraził druzgocącą opinię - Konstrukcja z powodu nieodpowiednich materiałow ma za małą sztywność. Maszyna nie nadaje się do latania. Najlepiej ją porąbać na opał , zanim dojdzie do nieszczęścia ! W odpowiedzi - jak to często niestety u nas - Skraba usłyszał od inż. Słowika wymówienie z pracy w trybie natychmiastowym.
23 sierpnia podczas prezentacji samolotu Naczelnemu Wodzowi miejsce w kabinie pilota zajął zamiast Skraby  Kazimierz Jesionowski , a jako pasażer zabrał się sam szef przedsięwzięcia Karol Słowik.
Los bywa mściwym ... Obciążony dodatkowo  pasażerem "Orzeł Biały" wystartował i wg relacji naocznego świadka Witolda Rychtera "nadlatywał nad grupę oficerów, którzy wraz z Naczelnym Wodzem obserwowali lot.Nagle stała się rzecz straszna. Oto po prostu samolot rozleciał się w powietrzu i runął w szczątkach na ziemię tuż przed wojskowymi ... " Orzeł Biały" stanowił stertę połamanych skrzydeł, podłużnic i plątaninę linek. Pod nią spoczęły zmasakrowane ciała ppor. Jesionowskiego i por.inż. Słowika.
Piłsudski długo patrzył na dymiące szczątki. Potem odwrócił się , wsiadł do swego Cadillaca i odjechal"

No cóż , przyczyną spektakularnej tragedii był "czynnik ludzki". W czasach PRL niejednokrotnie przywoływano  całe zdarzenie  jako dowód, że Piłsudski nabrał niechęci do lotnictwa i hamował jego rozwój. Niekoniecznie tak było. Choć produkcji Rolandów nie podjęto, nie zamarł polski przemysł lotniczy, polskie konstrukcje lotnicze po okresie "dziecięcym" były na poziomie porównywalnym z zagranicznymi, czasem je nawet przewyższały. A rozwój ilościowy parku maszyn latających uzależniony był od poziomu gospodarczego kraju. Jak na kraj biedny, dźwigający się z wieloletniego zacofania postęp w dziedzinie lotnictwa był i tak imponujący.

29 stycznia 2019 r.
Zobacz więcej »

\"Eksperymentalne\" bujanie w obłokach

\"Eksperymentalne\" bujanie w obłokach

Cała przygoda z lataniem zaczęła się w 2004 roku, kiedy to pierwszy raz latałam nad Beskidem Wyspowym z kapitanem Ryszardem Jaworzem - Dutką. Niezależnie, że czas nieubłagalnie leci , to dość dobrze utkwiła mi w pamięci rozmowa o latających parowozach (tak piloci nazywali samolot, który dużo dymił i wydawał głośne dźwięki), trudnych sytuacjach w lotnictwie sportowym jak i pasażerskimJako uczestnik organizowanego przez Stowarzyszenie Lotnictwa Eksperymentalnego spotkania mającego uczcić pamięć niezwykłego pilota i wspaniałego człowieka Ryszarda Jaworza, a także dzięki uprzejmości jego przyjaciół i niezwykłych pilotów mogłam aż czterokrotnie poszybować w obłokach w trzecią sobotę października .

 

Na rozlatanie, tuż przed południem poszybowałam samolotem Remos G3 (polskiej konstrukcji) w pierwszej kolejności z pilotem Leszkiem Solewskim, a następnie z pilotem Mieczysławem Przybyło. Przed zabraniem mnie na podniebny spacer panowie sprawdzili czy dobrze zostałam przypięta, bezpieczeństwo to podstawa. Niezależnie, że pogoda nie rozpieszczała to wrażenia były bardzo niezwykłe. Przelecieliśmy tuż nad wierzchołkami drzew okrytych w barwy jesieni i nad Jeziorem Rożnowskim. Nawet od czasu do czasu słońce dawało znać o sobie. Jednakże największa niespodzianka, którą przygotował i obmyślił dla mnie mój przyjaciel Zbigniew Sułkowski, była jeszcze przede mną. Za każdym razem jak pojawiałam się na lotnisku w Łososinie to zawsze czułam pewien niedosyt i na głos pytałam czy znajdzie się jakiś odważny pilot, który mną trochę zakręci .
Tego pamiętnego dnia 20 października moje modły zostały wysłuchane. Z wielkim niedowierzaniem przyglądałam się jak prezes SLE Andrzej Sarata rozgrzewał silnik ZLIN-a 142, który wcześniej należała do samej Heleny Vondrackovej. Samolot znajdował się jakby w zawieszeniu tuż nad ziemią i jakaś nieznana siła trzymała go przy ziemi. Gdy silnik się rozgrzał i wszystkie parametry były zadowalające, poproszono mnie o zajęcie miejsca po prawicy pilota. Andrzej dokładnie przypiął mnie, nie pozostawiając ani centymetra luzu tłumacząc, że to dla mojego bezpieczeństwa i komfortu. Wystartowaliśmy, ZLIN z łatwością przebijał się przez białe chmury osiągając wysokość 400 metrów. Prezes nie wiedząc jak zareaguję na powietrzne koziołki, zadawał z troską pytanie o moje samopoczucie przy kolejnych akrobatycznych figurach. Widząc nie schodzący uśmiech z mojej twarzy i okrzyki radości, pozwalał mi się delektować kolejnymi nieznanymi do tej pory wrażeniami powietrznymi. Mój powietrzny przewodnik stwierdził, że emocje należy dawkować, abym się nie zniechęciła i chciała w przyszłości osiągnąć kolejny poziom wtajemniczenia ; oczywiście z wielką niecierpliwością na to czekam. Emocje powiązane z adrenaliną dały takiego „power-a”, że przez kolejny tydzień mogłabym nie zmrużyć oka.
Jednakże tego dnia to nie był koniec atrakcji, które mi zafundowano. Tuż po rozstrzygnięciu konkursu na precyzyjne lądowanie, który wygrał Viceprezes Jerzy Kołodziej na swoim Tulaku, on właśnie zaprosił mnie na pokład swojego samolotu. Zanim wystartowaliśmy, Jurek zapytał czy nie mam nic przeciwko niestandardowemu ruszeniu w przestworza? Pilotowi się nie odmawia, więc ci, co pozostali na płycie lotniska mogli podziwiać nietuzinkowy start mistrza. Kolejnym niezwykłym przeżyciem, była możliwość robienia zdjęć przy uchylonych drzwiach samolotu nad tamą, zajrzenie z góry do nowo pobudowanych pałaców niedostępnych dla oczu zwykłych śmiertelników i te bajeczne góry oblepione drzewostanem .
Uzupełnieniem tych powietrznych atrakcji była możliwość wysłuchania historii doświadczonych pilotów i nawigatorów o ich podniebnych przygodach i trudnościach, które na szczęście skończyły się „happy end – em”.
Za każdym razem jak wracam w pamięci do tego niezapomnianego dnia, uśmiech pojawia się na  zawołanie. Moje dziecięce marzenia o lataniu spełniają się - rzeczy, które były nieosiągalne są tuż na wyciągnięcie dłoni – przyjacielskiej dłoni.

Maria  Kaczmarczyk -  Warszawa

/ tekst i większość zdjęć /

 


 

28 października 2018 r.
Zobacz więcej »

Copyright © by Stowarzyszenie Lotnictwa Eksperymentalnego EAA 991

Naszą stronę czytano 801545 razy