STOWARZYSZENIE LOTNICTWA
EKSPERYMENTALNEGO

EAA 991

  • Linki

    • aph.org.pl

      Aeroklub Podhalański im. Leopolda Kwiatkowskiego Nowy Sącz

    • dlapilota.pl

      Portal lotniczy - najnowsze informacje dotyczące lotnictwa na świecie oraz w Polsce.

    • Samoloty Samoloty w Lotnictwie Polskim
    • Eagle Portal lotniczy nie tylko dla orłów
    • Eagle FlyingTV.pl - filmy lotnicze - telewizja lotnicza promująca lotnictwo i sporty lotnicze.
  • Stowarzyszeni w RWD

Halny

Halny

Wczoraj przestał wiać ... Halny, nie żaden mazowiecki "halniak" . Wiejący w poprzek granicznego grzbietu Karpat suchy wiatr typu fenowego . Wiatr furiat , bywa ze w Tatrach jednym podmuchem kładzie dziesiątki hektarów lasu, zdejmuje dachy na Podhalu, budzi szaleństwo... Ale górale mówią, że gdyby nie on, świat by się zupełnie zasmierdział . I to też fakt.
Genezę fenu obrazuje się przykładem górskiej rzeki - gdy prąd wody napotyka w korycie na głaz, tworzy falę tuż za przeszkodą, która zbiegiem nurtu powtarza się malejąco kilkakrotnie ; tu podobnie - pędzące masy powietrza napotykając poprzeczny łańcuch górski tworzą wraz z powstałymi przy zderzeniu chmurami "rotor" , rodzaj wiru , jakby młyna obracającego się wokól osi poziomej. Unaoczni to ilustracja poniżej . A oddalające się od gór powietrze tworzy kolejne fale zaznaczone powstającymi nad nimi na bardzo dużej wysokości obłokami soczewkowymi ( cumulus lenticularis )
A pod nimi tworzą się silne prady wznoszące - raj dla ambitnych szybowników.

 

Swoje wymądrzanie spróbuję poprzeć obrazkowo wykonanymi podczas górskich wycieczek zdjęciami .
Zb.S.

11 lutego 2019 r.
Zobacz więcej »

\"Eksperymentalne\" bujanie w obłokach

\"Eksperymentalne\" bujanie w obłokach

Cała przygoda z lataniem zaczęła się w 2004 roku, kiedy to pierwszy raz latałam nad Beskidem Wyspowym z kapitanem Ryszardem Jaworzem - Dutką. Niezależnie, że czas nieubłagalnie leci , to dość dobrze utkwiła mi w pamięci rozmowa o latających parowozach (tak piloci nazywali samolot, który dużo dymił i wydawał głośne dźwięki), trudnych sytuacjach w lotnictwie sportowym jak i pasażerskimJako uczestnik organizowanego przez Stowarzyszenie Lotnictwa Eksperymentalnego spotkania mającego uczcić pamięć niezwykłego pilota i wspaniałego człowieka Ryszarda Jaworza, a także dzięki uprzejmości jego przyjaciół i niezwykłych pilotów mogłam aż czterokrotnie poszybować w obłokach w trzecią sobotę października .

 

Na rozlatanie, tuż przed południem poszybowałam samolotem Remos G3 (polskiej konstrukcji) w pierwszej kolejności z pilotem Leszkiem Solewskim, a następnie z pilotem Mieczysławem Przybyło. Przed zabraniem mnie na podniebny spacer panowie sprawdzili czy dobrze zostałam przypięta, bezpieczeństwo to podstawa. Niezależnie, że pogoda nie rozpieszczała to wrażenia były bardzo niezwykłe. Przelecieliśmy tuż nad wierzchołkami drzew okrytych w barwy jesieni i nad Jeziorem Rożnowskim. Nawet od czasu do czasu słońce dawało znać o sobie. Jednakże największa niespodzianka, którą przygotował i obmyślił dla mnie mój przyjaciel Zbigniew Sułkowski, była jeszcze przede mną. Za każdym razem jak pojawiałam się na lotnisku w Łososinie to zawsze czułam pewien niedosyt i na głos pytałam czy znajdzie się jakiś odważny pilot, który mną trochę zakręci .
Tego pamiętnego dnia 20 października moje modły zostały wysłuchane. Z wielkim niedowierzaniem przyglądałam się jak prezes SLE Andrzej Sarata rozgrzewał silnik ZLIN-a 142, który wcześniej należała do samej Heleny Vondrackovej. Samolot znajdował się jakby w zawieszeniu tuż nad ziemią i jakaś nieznana siła trzymała go przy ziemi. Gdy silnik się rozgrzał i wszystkie parametry były zadowalające, poproszono mnie o zajęcie miejsca po prawicy pilota. Andrzej dokładnie przypiął mnie, nie pozostawiając ani centymetra luzu tłumacząc, że to dla mojego bezpieczeństwa i komfortu. Wystartowaliśmy, ZLIN z łatwością przebijał się przez białe chmury osiągając wysokość 400 metrów. Prezes nie wiedząc jak zareaguję na powietrzne koziołki, zadawał z troską pytanie o moje samopoczucie przy kolejnych akrobatycznych figurach. Widząc nie schodzący uśmiech z mojej twarzy i okrzyki radości, pozwalał mi się delektować kolejnymi nieznanymi do tej pory wrażeniami powietrznymi. Mój powietrzny przewodnik stwierdził, że emocje należy dawkować, abym się nie zniechęciła i chciała w przyszłości osiągnąć kolejny poziom wtajemniczenia ; oczywiście z wielką niecierpliwością na to czekam. Emocje powiązane z adrenaliną dały takiego „power-a”, że przez kolejny tydzień mogłabym nie zmrużyć oka.
Jednakże tego dnia to nie był koniec atrakcji, które mi zafundowano. Tuż po rozstrzygnięciu konkursu na precyzyjne lądowanie, który wygrał Viceprezes Jerzy Kołodziej na swoim Tulaku, on właśnie zaprosił mnie na pokład swojego samolotu. Zanim wystartowaliśmy, Jurek zapytał czy nie mam nic przeciwko niestandardowemu ruszeniu w przestworza? Pilotowi się nie odmawia, więc ci, co pozostali na płycie lotniska mogli podziwiać nietuzinkowy start mistrza. Kolejnym niezwykłym przeżyciem, była możliwość robienia zdjęć przy uchylonych drzwiach samolotu nad tamą, zajrzenie z góry do nowo pobudowanych pałaców niedostępnych dla oczu zwykłych śmiertelników i te bajeczne góry oblepione drzewostanem .
Uzupełnieniem tych powietrznych atrakcji była możliwość wysłuchania historii doświadczonych pilotów i nawigatorów o ich podniebnych przygodach i trudnościach, które na szczęście skończyły się „happy end – em”.
Za każdym razem jak wracam w pamięci do tego niezapomnianego dnia, uśmiech pojawia się na  zawołanie. Moje dziecięce marzenia o lataniu spełniają się - rzeczy, które były nieosiągalne są tuż na wyciągnięcie dłoni – przyjacielskiej dłoni.

Maria  Kaczmarczyk -  Warszawa

/ tekst i większość zdjęć /

 


 

28 października 2018 r.
Zobacz więcej »

Zaległości , aktualności ...

Zaległości , aktualności ...

Nie zmieściły się w chronologii prezentacji zdarzeń na naszej stronie. Niemniej po 1 września niektóre z nadesłanych zdjęć nabrały szczególniejszego znaczenia . Publikujmy :

Zdjęcia -   1 - 4  Maria Kaczmarczyk ( MPL 2018 )

Zdjęcia   5 - 8   autor o imieniu Wojtek ( Piknik w N. Targu )

Zdjęcia   9 - 12 oraz na winietce   Piotr Makuch  ( Pikink Lotniczy w Mielcu )

 

13 września 2018 r.
Zobacz więcej »

Bielsko- Biała 1 - 2 września 2018

Bielsko- Biała  1 - 2 września 2018

Po tygodniu fotoserwis z ostatniego w tym roku wylotu SLE na imprezę lotniczą z udziałem RWD-5R. Polecieliśmy dwoma samolotami - drugi to Jak-18 . Wedlug prognoz w Bielsku - Białej miała być piękna pogoda, a u nas gorzej. Wyszło całkowicie odwrotnie .

08 września 2018 r.
Zobacz więcej »

LOS JEST MYŚLIWYM - ?

LOS JEST MYŚLIWYM - ?

Po rozmiękłym od ulewy lotnisku rozpędzamy się z prędkością pociągu towarowego, wreszcie samolot odrywa się od ziemi, znów dobija w bryzgach wody - tyle mogę widzieć z tylnego miejsca - i znów ciężko się unosi. Lecimy - nisko, stanowczo za nisko, ale lecimy.  Uderzenie ! Gdzieś za mną , potem jakby o skrzydło - obrót w prawo i samolot wali w ziemię, nie kończąc obrotu wokół osi pionowej. Jak na zwolnionym filmie. ... Nieruchomiejemy.
Prawie jednocześnie z - Uciekaj ! - ze strony pilota uwalniam się z pasów i łapię klamkę drzwi - Cholera, nie puszczają ! Jurek przechyla się do tyłu , uwalnia zabezpieczenie, o którym zapomniałem, już jestem na zewnątrz, Jurek za mną - Uciekajmy ! Wybiegamy na odległą kilkanaście kroków drogę, ja z torba, bagaże Jurka zostały w kabinie. Umajony chaszczami przechylony samolot ze śmiesznie zadartym ogonem nie pali się, więc pewnie się nie zapali, chociaż ... Jurek przez chabazie przedziera się z powrotem, zatrzymując mnie ostrym - Zostań ! Po chwili już jest obok ze swymi manelami. Stoimy. Nie ulecieliśmy daleko, ale wróciliśmy z daleka.

03 września 2018 r.
Zobacz więcej »

To już trzy lata ... Pamiętamy .

To już trzy lata ... Pamiętamy .

A w tym roku nad domem rodzinnym i wiecznego spoczynku Ryszarda hołd w powietrzu oddali Leszek i Jacek, a w samolotach Stowarzyszenia Jurek i Janusz.

31 sierpnia 2018 r.
Zobacz więcej »

Samoloty nasze i naszych

Samoloty nasze i naszych

Żeby jakoś uczcić jubileusz strony - drugie pół miliona już nie zaistnieje - wykombinowałem wyszczególnić fotograficznie listę aparatów latających Stowarzyszeinia  i samych Towarzyszy, co tam kto z Nich posiada lub posiadał . Przepraszam wszystkich, których inwentarz aero pominąłem z braku materiału dokumentacyjnego.

28 sierpnia 2018 r.
Zobacz więcej »

Stuknęło nam pół miliona !

Stuknęło nam pół miliona !

Pół miliona nie pół miliarda. Ale jak nie cieszyć się z odwiedzin ? 25 listopada ubiegłego roku licznik wybił stroniczce 400000 "luknięć", myśłałem, że na następną setkę tysięcy poczeka się ponad rok - a to tu już po dziewięciu miesiącach,  w nocy 25/26 sierpnia.
Arytmetycznie wychodzi, że średnio było 366 wejść na dobę. A że statystycznie w tym okresie więcej było na stronie tekstu niż obrazków, cieszy, że ludziom gramotnym chce się jeszcze czytać .

26 sierpnia 2018 r.
Zobacz więcej »

Aneks - Gabby i inni spod białej gwiazdy

Aneks - Gabby i inni spod białej gwiazdy

Słońce pali, a ziemia idzie w popiół prawie,
Świata nie znać w kurzawie ;
Rzeki dnem uciekają ...
      
Pisał przed laty niejaki Kochanowski ( Jan ) dowodząc, że w XVI wieku też nie mieli lekko. Jakby nie było, gdy wokół dzieją się - nie tylko w pogodzie - sprawy katastrofalne, w skutkach nieodwracalne, ludność się bawi - nie wyłączając ludu latającego miast i wsi. Nie partycypując w tych hazardach, mam tylko pokątne wieści na temat a to dalekich przelotów na imprezy, a to wożenia Jakiem 18 gen. M. Hermaszewskiego. Mało to konkretne, a coś napisać muszę. Odejdę od aktualności, powracając do rzeczy wyartykułowanych poprzednio.

 

 

                                    Polacy w US Air Force

 

Franciszek   Gabryszewski ( Francis Gabreski, Gabby)   * 1919   + 2002

 

"Mój Boże ! To było najstraszniejsze pół godziny w moim życiu !" - tak instruktor skomentował lot późniejszego asa lotnictwa USA. Ale był rok 1940 i rosło zapotrzebowanie na pilotów. Gabby dostał mimo wszystko skierowanie do wojskowej szkoły lotniczej. Ukończył ja z też nieciekawymi notami w 1941 r i otrzymał przydział do jednostki myśliwskiej na Hawajach. Zawziął się. Codziennie przynajmniej godzinę poświęcał lataniu na P-36 i P-40 . I dało to oczekiwane efekty.
7 grudnia 41 nastąpił japoński atak powietrzny na Pear Harbour . Amerykańska prasa nie mając zwyczaju klękania przed cierpiętnictwem i bohaterszczyzną rzecz skomentowała - Nasza marynarka została przyłapana ze spuszczonymi portkami !
Nie lepiej było z lotnictwem, wszystkie hawajskie lotniska zostały zmasakrowane, ale kilku myśliwcom USA udało się wystartować i zestrzelić 12 maszyn japońskich - coś na kształt gola pocieszenia strzelonego przez drużynę przegrywającą "do 27". Wśród tych nielicznych wystartował do walki  na P-36 - choć bez osobistego sukcesu -  F. Gabryszewski . Polak z amerykańskim obywatelstwem.
Jego pochodzący z Lubelszczyzny ojciec wyemigrował do Pensylwanii przed I wojną . Franciszek wychowany tam w skupisku polonijnym odczuwał silny związek z Polską , dla niego wojna z Hitlerem zaczęła się już w 1939 r. Dlatego w 1942 r poprosił o przeniesienie do Wlk Brytanii i odbył staż bojowy w polskim Dywizjonie 315 . Spitfire'y IX okazały się o niebo lepsze od myśliwskich Curtissów, na których dotychczas latał, ale zwycięstw powietrznych w dalszym ciągu nie uzyskał . Za to Polacy nauczyli go swej taktyki walki, którą wykorzystał w dalszej służbie, gdy w 1943 upomniały się o niego US Air Force. Znalazł się w stacjonującej w Anglii 56 Grupie Lotniczej pułkownika Zemke . Przesiadka ze Spitfire'a na Thunderbolty to jakby z motocykla na ekspresową lokomotywę, ale Gabby szybko opanował potężne możliwości tego samolotu. I rozpoczął serię zwycięstw powietrznych - do 5 lipca 44 r zaliczył ich 28, co dało mu I miejsce wśród lotników amerykańskich na froncie europejskim. I co istotne , wszystkie zestrzelone maszyny były myśliwcami ( ! ) Dowodzony przez niego Dywizjon 61 też był najskuteczniejszy, zaliczając 248 zestrzeleń.
20 lipca Franciszek miał w ramach urlopu lecieć na ślub z oczekującą w Stanach narzeczoną. Wylot z Anglii miał nastąpić wieczorem, więc Gabby na ochotnika dołączył do wyprawy nad Niemcy. Tym razem w powietrzu nie napotkano nieprzyjaciela, ale zauważył lotnisko z bombowcami. Zaatakował i ... "przefajnował" - zszedł zbyt nisko, zawadził śmigłem o ziemię i w rezultacie musiał parę kilometrów dalej przymusowo lądować. Niewola. Obóz w jakim się znalazł "gościł" wielu kolegów z 56 Grupy i ... samego dowódcę Huberta Zemke. A niemiecki komendant miał powitać nowego jeńca słowami -
Hello Gabby ! Oczekiwaliśmy na ciebie od dłuższego czasu -
A Katherine musiała na narzeczonego jeszcze prawie rok poczekać.
Po 1945 r Gabryszewski nadal służył w lotnictwie USA ; wziął udział na F-86 "Sabre" w wojnie koreańskiej. Zaliczono mu 6,5 zestrzeleń sowieckich Migów-15. W ogólnej liczbie zwycięstw w dalszym ciągu pokonanymi przeciwnikami były samoloty myśliwskie.
W służbie Francis Gabresski był do 1987 r . Kilkakrotnie odwiedził stary kraj, ostatni raz w 2001 roku.

 

/ i na dziś to tyle, bo za dużo już byłoby do czytania /

                                                                                                                                    ZbS

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

20 sierpnia 2018 r.
Zobacz więcej »

"Zabierz nas do domu , Lanny"

"Zabierz nas do domu , Lanny"

Pod tym tytułem autobiograficzna opowieść o wojennej ( i nie tylko ) odysei pilota Witolda Łanowskiego - "Lanny'ego" ( 1915 - 1993 ) postaci znanej od dawna modelarzom z powodu oryginalnego "performance" polskiej szachownicy na jego Thunderbolcie w amerykańskiej 56 Grupie Myśliwskiej zwanej Watahą Zemkego. W niej dowódcą 61 Dywizjonu był Francis Gabreski ( Franciszek Gabryszewski ) który ściągał do formacji co lepszych pilotów polskich bez przydziału, po zakończonej turze lotów w RAF itp.

11 sierpnia 2018 r.
Zobacz więcej »

Copyright © by Stowarzyszenie Lotnictwa Eksperymentalnego EAA 991

Naszą stronę czytano 825981 razy